Cornelia Floris jeszcze spała w świeżej jasnobłękitnej pościeli... Cóż, była dopiero 6.48. Zostawił pieniądze na stole, żeby miała na śniadanie, bo wiedział że nie ma nic. Wyszedł przez okno od strony rzeki, wsiadł na przyparty do płotu rower i pojechał w kierunku przystani co sił.